Poniedziałek, 17 września 2007
Co w prasie piszczy…..
Tomasz Lis ubolewając pisze: - Z Rokitą nie zgadzałem się po wielokroć. Czasem denerwował mnie swym dydaktyzmem i nieznoszącym sprzeciwu tonem.. A jednak nigdy nie starciem dla niego szacunku (…) Co odejście Rokity oznacza dla polskiej polityki? Kilka rzeczy złych i jedną dobrą. Odchodzi wybitny polityk, odchodzi świetny śledczy ( a jest co śledzić), odchodzi wybitny intelektualista i świetny mówca. Co w takim razie jest wiadomością dobrą? Ano to, że klasa i godności nawet jeśli są w odwrocie, nie zniknęły. Rokita za jakiś czas pewnie wróci. I dobrze. Jest bowiem osobą, która nadaje jakiś głębszy sens nawet niezgadzaniu się z nią.
W takim mniej więcej tonie - nieco przesadzonego politycznego epitafium - utrzymuje się większość komentarzy. No dobrze, ale co z główną sprawczynią tego zamieszania - Nelly? Dziennik jej nie oszczędza…
I tak z tekstu Kamili Wrońskiej zatytułowanego „Kłopoty to jej specjalność” możemy dowiedzieć się np. że Nelly zasypia na spotkaniach z dyrektorem krakowskiego magistratu i że została doradcą Prezydenta z zemsty – za niespełnione marzenia. Postępek pani Rokity bardzo dosadnie komentuje Grzegorz Miecugow: - Szczerze mówiąc, gdyby moja żona wycięła mi taki numer, stracił bym do niej zaufanie. Zachowanie Nelly Rokity określa jako nielojalne i egoistyczne.
W kategorii Wiadomości dnia